Friday, July 3, 2009 - 12:14
Upał. Godzina popołudniowa. Warszawa. Powiśle. Dwie drużyny.
Pierwsza:
Olga
Adam
Kuba
i Timof
Druga drużyna:
Wonder
Bartek
Daniel
i ja
Szybkie przygotowanie do gry:
Daniel spisuje testament.
Gołe dupy i zakładanie szortów.
Pierwsze próbne rzuty.
Kosz dość wysoko zawieszony.
A ja preferuję parter.
Olga tłumaczy Danielowi, która jego połowa boiska.
Olga albo Wonder. Ktoś kręci na palcu.
A to dalej rozgrzewka. Rzucamy za trzy.
Nie wiem co to. Jakiś taniec Wondera.
Tak. Piłka była cięzka, jak widać.
Kamon! Grać już czas! Chyba udawałem jakiegoś Airbusa.
To chyba jeszcze nie mecz... Bo mało dynamicznie jest.
Zdecydowanie jeszcze nie mecz.
Bartek i jego implanty. Zazdrosny Daniel.
No to gramy!
Krycie strefą.
Muszę zaznaczyć, że mecz był wyrównany, ale nam mniej piłek wpadało do kosza i cały czas mieliśmy średnio dwa razy mniej punktów. Na przykład ta piłka, idę o zakład, że nie wpadła.
Jedyną faulowaną osobą był Timof (zwany też Szklanym). Po jakimś czasie zdobył też przezwisko Mokry i Obślizgły.
Bartek Sztybor! Polish Hammer!
Adam serwuje...
To była częsta scena. Naststępowało potem siłowanie o piłkę. Tzw. młyn.
Pod koszem Olga była najskuteczniejsza. Piłka kleiła się jej do ręki.
Demon żółciowy i dwa szkielety.
To ptak! To samolot!
Daniel był najwaleczniejszym zawodnikiem. Nisko na nogach. Bardzo dynamiczne zdjęcie.
To nie jest piłka nożna. Przypominam.
Naprawde to nie była piłka nożna. Timof wykonuje aut.
Już zmęczeni. Stoją i patrzą.
Daniel sprawia że piłka lewituje. Wziuuum.
No jak tu kryć dziewczynę, by uniknąć dwuznaczności?!
Wbrew pozorom Adam tu nie przewraca się.
Bartek wczuwa się w piłkę.
High 5!
Znów ten trik Daniela.
To co? Kończymy?
Taaaak. Kończymy. Zdjęcie pod tytułem: "Wszyscy jesteśmy Chrystusami."
To by było na tyle. Za zdjęcia wielkie podziękowania dla
Uli i jej bystrego oka z migawką.
Nie pamiętam wyniku. Wiem że przegrywaliśmy jakoś 58 do 98 i nagle Bartek rzucił kosza za 50 punktów, którego nie chciał uznać Timof.
Cóż, a rysunków znów nic nie wrzuciłem. Coś tam na boku powstaje, szykuje się. Ale dużo roboty. Dla przykładu jeszcze takie logo zrobiłem wczoraj:

Ale o tym więcej dopiero za jakiś czas.
Pozdrawiam
Tomek



















Każdego dnia narysować (bądź pokolorować) przynajmniej jedną stronę komiksu.
Dokończyć wszelkie rozbabrane projekty i pomysły, scenariusze na komiksy pełnometrażowe.
Bo jestem buc, co potrzebuje motywacji zewnętrznej, by skończyć coś dłuższego. Ganiać mnie trzeba.